Perły z lamusa - niezwykłe zjawiska w Fonomasterze

Z Technique.pl
Skocz do: nawigacja, szukaj

Wstęp do wstępu

Od czasu do czasu pojawia się temat starych polskich gramofonów produkowanych przez koncern Fonika. Gramofonów tych wyprodukowano duuuuużo i o dziwo wiele z nich żyje do dziś i cieszy swoich użytkowników. Nie ukrywam, że gramofon G-601 zwany dalej Fonomasterem należy do moich zdecydowanych faworytów, z powodu posiadania cech jakie we współczesnych gramofonach występują jedynie "półkę wyżej" czyli w gramofonach mających ambicje audiofilskie. Nie będę wnikał za mocno w rozważania związane z dokładną numeracją typu oraz z niuansami związanymi ze szczegółami konstrukcyjnymi pozwalającymi Prawdziwym Znawcom dzielić wyroby Foniki na generacje, podgeneracje, pokolenia i odmiany. Jedną z takich cech w moim przekonaniu nobilitującym Fonomastera jest ramię, które jako jedyne z polskich gramofonów ma ambicje bycia "wolnostojącym", czyli możliwym do stosowania także z innym napędem. Przy okazji przypominam, że do tego ramienia producent przewidywał stosowanie różnych wkładek w tym także naprawdę wysokiej klasy. Było to zanim okazało się ze wkładki na licencji Tenorela "nie tylko dorównuja zachodnim, ale nawet je przewyższają" (Cytat za Krótkim Słownikiem Filozoficznym - ojcem i matką tego określenia) O tym ramieniu powiedziano dużo, a może nawet za dużo, więc pominę je w tym tekście koncentrując się na napędzie.

G 601 napęd

Widok z gory-0a.jpg

Jak działa napęd paskiem wszyscy wiedzą, bo wszyscy wiedzą jak działa przekładnia pasowa. Co prawda ma ona wiele niuansów, ale zostawmy to specjalistom od konstrukcji maszyn. W gramofonie nie do końca to wiadomo ponieważ "przekładnia" mieści się pod talerzem, a to co się tam dzieje nie do końca jest przewidywalne.

Eksperymenty z napędem

Widok ogolny -2 .jpg

Mnie do eksperymentów posłużył wysłużony egzemplarz G-601A. Gramofon niestety miał kiedyś intensywny kontakt z wilgocią, co spowodowało uszkodzenia powierzchni forniru, a nawet jego niewielkie ubytki. Jest to jak najbardziej naprawialne, co przećwiczyłem przy okazji G 600 opisanym tutaj

https://technique.pl/mediawiki/index.php/Per%C5%82y_z_lamusa_czyli_nostalgia_kontra_zdrowy_rozs%C4%85dek#Magia_G600

Tak G 600 najzwyczajniej nauczył mnie fornirować (w zakresie potrzebnym hobbyście)

Oczywiście gramofon nie ma ramienia, trochę też mało skutecznie działa stroboskop bo magiczne lustereczko zdrzemnęło się po długiej intensywnej pracy. Nieoryginalna jest też gałka regulacji prędkości obrotowej, co jak najbardziej zostanie kiedyś uzupełnione.

Mój zestaw do eksperymentów wygląda mniej więcej tak:

Widok z gory-1.jpg


Od gory strob-1.jpg


Niestety po uruchomieniu efekt stroboskopowy nie jest widoczny z powodu efektu stroboskopowego :)

Stroboskop-1.jpg


Działanie egzemplarza eksperymentalnego pokazuje film


Eksperymenty z napędem ciąg dalszy

Aby wyjaśnić zaobserwowane zjawisko użyje cienkiego szklanego talerza. Właściciele gramofonów ze szklanym talerzem np. Rega Planar nie mają żadnych wątpliwości co do tego, co dzieje się pod talerzem. Całkowity brak "elektroniki" w Planarze czyni zjawisko krystalicznie przejrzystym. W naszym eksperymencie wygląda to tak.

Odnosiłem wrażenie, że wiem jak to działa, ale w pewnym momencie zdecydowałem się wymienić pasek napędowy...

Wtedy na chwilę coś zmusiło mnie do przerwana eksperymentu Po jego wznowieniu okazało się, że zapomniałem ponownie założyć pasek. Włączyłem gramofon i...

Okazało się, że na gramofonie nie zrobiło to żadnego wrażenia pracuje nadal jak pracował.

Dla pewności powtórzyłem całą sekwencję i uwieczniłem jako jeden clip

Wnioski

Prawdopodobnie to układ elektroniczny Foniki powoduje elektro-mechaniczne sprzężenie silnika z talerzem, skutecznie eliminując konieczność stosowania paska. Aby skutecznie wzmocnić i wykorzystać to zjawisko wystarczy do podtalerzyka gramofonu dołożyć kilka magnesów neodymowych... Niby drobiazg, ale jak radykalnie zmienia niezawodność poczciwego Fonomastera. Sposób ułożenia magnesów pozostanie na razie (do czasu opatentowania) niejawny Tak czy inaczej zjawisko wymaga dalszych badań, o czym napiszemy już niebawem w kolejnym odcinku...


Tekst i zdjęcia: Maciej Tułodziecki


Powrót do "Strony głównej"


Powrót do "Wydania 2024"