Przygody z mini frezarką SX1L

Z Technique.pl
Skocz do: nawigacja, szukaj

Mini Frezarko Wiertarka SX1L

Określenie mikroferzarka pojawiło się przy okazji opisu przeróbki ramienia of daniela i wykorzystaniu go jako „wolnostojącego” do innych gramofonów. Maszynkę kupiliśmy ładnych kilka (na pewno co najmniej 5) lat temu gdy była pewna nowością na rynku. Szukając jej rodowodu trafiamy oczywiście do Państwa Środka gdzie można ją znaleźć np. tutaj:

http://www.shzj-machinery.com.cn/product/1731998029-219145619/SX1L_MICRO_MILL_DRILL_MINI_MILLING_MACHINE.html

Jak widać oferowana jest przez firmę Shanghai Zhong Jing Imp. & Exp. Corporation... Pewnie można byłoby się pokusić o znalezienie producenta, jednak jest to działanie w sumie bezcelowe... Maszynki dostępne sa praktycznie wszedzie równie dobrze w Niemczech....

http://www.inter-sieg.com/index.php/metalworking-machine/milling-machine/item/115-sx1-sx1l-micro-mill-drill.html

Jak i w Australii...

http://www.ausee.com.au/shop/category.aspx?catid=7


W Polsce maszynki oferowane są pod różnymi nazwami, ostatnio jest to nazwa JET.

Jet-wiertarko-frezarka-jmd-1-230v.jpg

Dla ścisłosci.... moja frezarka nie ma żadnej nazwy :)

DSC01013.JPG

Zaraz po kupieniu okazało się, że z użytkowaniem nie będzie tak łatwo. Maszyna postawiona w garażu czy wilgotnej piwnicy prędzej czy później zacznie korodować, chyba, że będzie poddawana regularnym zabiegom pielęgnacyjnym. Jeśli ktoś traktuje taką obrabiarkę czysto hobbystycznie to jej utrzymanie będzie kolejnym obowiązkiem, o którym trzeba pamiętać. Z drugiej strony postawienie maszyny w mieszkaniu może być pomysłem zrealizowanym tylko przez kogoś, kto nie doświadczył problemu walki z wiórami. Dodatkowo fakt że maszynka jest mała nie pomaga ponieważ woior sypie się obficie i jest stosownie do maszynki bardzo drobny. Nie ma też chłodzenia cieczą, która zapobiegałaby rozrzucaniu wiórów „na wszystkie strony” Z wyżej wymienionych powodów maszynka trafiła do „bufora”, gdzie w stanie zakonserwowanym przetrwała lat kilka… Te lata nie były całkiem zmarnowane, ponieważ systematycznie gromadziłem potrzebny do niej osprzęt i narzędzia. Dopiero w tym roku znalazłem dla niej miejsce pracy i dosć regulanie jak na potrzeby hobbysty zacząłem jej używać. Ostatnią pracą jaką wykonywałem było dorobienie brakującego łożyska ślizgowego wraz z pokrywą do maszyny parowej, którą pokazaliśmy na stronie tutaj:

http://www.technique.pl/mediawiki/index.php/Noworoczne_zobowi%C4%85zanie_2014_-_restaurujemy_stary_model_maszyny_parowej_cz._1.

Mimo, że element wykonany został z mosiądzu to mikroskopijna moc maszyny 150W spowodowała, że trwało to sporo czasu, przy okazji, bowiem ujawniły się wszystkie reguły związane ze złośliwością rzeczy martwych. Tak czy inaczej dotarłem do stadium, w którym element udało się wykonać prowizorycznie zmontować sprawdzić czy działa, ale pozostało wykończenie estetyczne polegające na zebraniu naddatków etc. Wtedy maszyna odmówiła współpracy po prostu w trakcie pracy wyłączyła się… Optymistycznie pomyślałem, że pewno się przegrzała i zostawiłem rozpoczętą robotę do następnego dnia. Radość trwała krótko, bo maszynka popracowała kwadrans. Tego „kwadransowego” sukcesu w kolejnych dniach nie udało się już powtórzyć.

Powstała sytuacja, w której złość łączy się z bezsilnością…

Co takiej sytuacji powinien zrobić użytkownik ? Powinien oddać maszynkę do naprawy. Niestety nawet nazwa firmy, w której maszyna została kupiona pozostała gdzieś w głębokiej niepamięci. Zacząłem szukać firm, które dziś oferują te maszynki i będąc w desperacji wysłałem w tej sprawie dwa maile z „rozpaczliwą” prośbą o pomoc…. Zgodnie z przewidywaniami nie uzyskałem nawet grzecznościowej odpowiedzi.

W desperacji zacząłem już nawet szukać podobnej maszyny, ale bez silnika prądu stałego z płynna regulacją prędkości obrotowej, czyli bez szans dla zaistnienia potencjalnego problemu.

Ponieważ mam przeczucie że takich kłopotów jak moje mogli doświadczyć inni użytkownicy postanowiłem się podzielić rezultatami jakie osiągnąłem i taki jest zasadniczy cel tego artykułu.

Postanowiłem pójść równolegle dwoma torami

Po pierwsze naprawa :

Po wymontowaniu sterownika silnika który okazał się być dość zawiłym urządzeniem o symbolu FC 150BJ / 230


Bez większego trudu znalazła się firma która dostarcza nie tylko serowniki ale wręcz wszelkie części do tej maszynki. Sterownik ten jest skąd inąd stosowany także w mini tokarkach…

Firma nazywa się ARCEROTRADE.

A oto poszukiwany sterownik:

http://www.arceurotrade.co.uk/Catalogue/Machine-Spares/Super-X1-Spares/SX1-121A-Main-Control-Board-FC150BJ230v

Można też bez większego trudu znaleźć firmę, która wysyłkowo wymienia sterowniki uszkodzone na sprawne.

Na przykład taką:

http://www.repaircontrol.com/

Sterownik nie jest tani kosztuje 82.85 Ł (GBP) bez kosztów przesyłki, to więcej niż nowy silnik do tej maszyny. Szukając w sieci można tez natknąć się na sprzedawane na ebay uszkodzone sterowniki, co świadczy, że mój przypadek nie był odosobniony.

Ponieważ cena jest wysoka to pozostaje pokusa, aby sterownik naprawił ktoś z zaprzyjaźnionych elektroników, co będzie powodowało konieczność poszukania dokumentacji….

W pierwszy podejściu udało się odnaleźć schematy połączeń dla całej maszynki:

Sieg Controller Simple Diagram.jpg

XMT-1115 board.jpg


Ze schematem płytki sterownika nie było już tak łatwo, ale też się powiodło.

Schemat sterownika.jpg

Nie gwarantuję, że schematy te idealnie „pasują” do mojej czy Waszej maszyny, ale myślę, że biegłemu elektronikowi wystarczą do podjęcia skutecznego działania.

Po drugie działanie w oparciu o fizykę i „chłopski rozum” (znany też jako zdrowy rozsądek)

Skoro jest to silnik prądu stałego to może by tak po prostu zasilić go przez prostownik. Scalony mostek znajdzie się zwykle gdzieś w rupieciach a jak nie to na allegro mostek na 8 A i 1000 V kosztuje bez wysyłki 4 złote (PLN). Podłączmy zatem silnik do sieci przez mostek. Będziemy mieli wtedy niestety tylko maksymalna prędkość obrotową, a ściślej rzecz biorąc dwie prędkości bo frezarka ma dwa biegi realizowane mechanicznie.

Mostek dla żartu przybiłem zardzewiałym gwoździem do piwnicznego regału :)

DSC01010.JPG

Aby odzyskać panowanie nad prędkością wykonajmy rzecz najprostsza na świecie podłączmy frezarkę, miast bezpośredni do sieci do autotransformatora.

DSC01009.JPG

Całość "sterownika" nie będzie może estetyczna, ale nie konkurs piękności jest tu celem, a możliwość bezpiecznego korzystania z maszynki.

DSC01008.JPG

Przy okazji zapanujemy też nad bezpieczeństwem bowiem autotransformator ma swój bezpiecznik, który dodatkowo możemy wymienić na słabszy. Używanych autotransformatorów należy szukać rzecz jasna na allegro gdzie znajdziemy je w cenie od 200 złotych w górę, tu niestety koszt przesyłki może być spory ze względu na wagę sprzętu.

Ponieważ miałem „na stanie” autotransformator, to odzyskałem sprawność mojej maszynki praktycznie bez najmniejszego wydatku. Oczywiście pozostaje do rozstrzygnięcia „challenge” związany z naprawą fabrycznego sterownika, ale może się ona teraz ciągnąć dowolnie długo.

Tak czy inaczej dzieki prostemu zabiegowy świeży wiór mógł ponownie zacząć się sypać... :)

DSC01016.JPG

DSC01018.JPG

Dla elegancji rozwiązania zamierzam wykonać jeszcze jeden ruch: Na przewód łączący sterownik z silnikiem zamontuje złącze (gniazdo wtyczka), co pozwoli w razie kolejnej awarii sterownika (gdybym go jednak naprawił) błyskawiczne przełączenie się na zasilanie z autotransformatora. Wystarczy rozłączyć złączę i dołączyć zestaw autotransformator + mostek…. Na razie emocje opadły i w kieszeni pozostało… 5.985 x 82.85=496 złotych, po kursie średnim na koniec października 2015 (nie licząc kosztów przesyłki)

Muszę też szczerze napisać, iż i mojej maszynki jestem bardzo zadowolony, a szereg uwag dotyczących jej eksploatacji i oprzyrządowania spróbuje może kiedyś udostępnić na stronie.

Opis mojej przygody technicznej dedykuje wszystkim użytkownikom mikro-obrabiarek wraz z braterskim pozdrowieniem :)

Maciej Tułodziecki.